Barwy południowej Francji – Carcassonne

Barwy południowej Francji - Carcassonne

Jestem na pokładzie samolotu, opóźnionego o 2 godzin z powodu strajku pracowników francuskich lotnisk, gdzie właśnie kończy się moja podróż po południowej Francji, tajemniczej krainie Katarów, miejscu o niesamowitej mistycznej energii. Jestem trochę zmęczona po dość intensywnym tygodniu i sporej ilości rubinowego trunku, ale szczęśliwa, na pewno jeszcze tu wrócę. Odwiedziłam cudowne, ciekawe miejsca, spróbowałam lokalnej kuchni, wypiłam morze wina i o tym wszystkim opowiem Wam w kilku kolejnych wpisach na moim blogu. Razem z moim liskiem Geraltem zapraszam Was na wycieczkę po majestatycznym Carcassonne, przytulnym Foix, tłocznym Toulouse, tajemniczym Montsegur i szalonym Limoux.

Carcassonne

Mój pierwszy cel to Carcassone, francuskie miasto leżące w regionie Oksytania, będące częstym celem turystów w związku ze znajdującymi się tam fortyfikacjami. Zamierzam odwiedzić jedną z głównych atrakcji Carcassonne, Cité – warowne górne miasto. Ale nie dziś. Dziś spacerkiem na luzie zwiedzam najbliżą okolicę i piję wino!

Carcassonne

 

Barwy południowej Francji - Carcassonne

 

Barwy południowej Francji - Carcassonne

 

Wczesnym rankiem wyruszam, aby złapać poranny samolot do Carcassonne. Na lotnisku mój bagaż nagle zostaje cofnięty do szczegółowej kontroli. Powodem okazuje się być moja szczoteczka do zębów – krokodylek, który najwyraźniej według kontrolerów mógł stwarzać zagrożenie dla bezpieczeństwa publicznego. Pan obejrzywszy krokodylka (niczego więcej nie szukał) skinął głową, że wszystko w porządku. Oto bardzo niebezpiecze narzędzie masowej zagłady.

Carcassonne

Na pokładzie samolotu brak już miejsc na bagaż więc mój ląduje pod siedzeniem, tyle że nie moim ale jakieś pani z niemowlęciem, które zmoczyło się na fotel. Ponadto „bardzo lubię” sąsiedztwo płaczących dzieci w czasie podróży. Nie zrozumcie mnie źle, jestem tylko człowiekiem.

Ląduję wreszcie na małym lotniku w Carcassonnne, a dalej autobusem docieram do centrum miasta.

Zatrzymuję się w eleganckim Hotel de Soleil le Terminus. Hotel położony jest obok Canal du Midi, skąd blisko do pobliskich kafejek, restauracji oraz sklepów. Dotarcie z hotelu na dworzec kolejowy jak również przystanek autobusowy zajmuje jakieś 3 minuty spacerkiem.

Carcassonne

Dotacie do średniowiecznej części Carcassonne – La Cite zajmuje jakieś 20 minut piechotą.

Pokój jest dość przestronny, z klimatyzacją, telewizją, ekspresem do kawy i telefonem. Goście dostają też papucie, co bardzo doceniam, choć to zdecydowanie nie mój rozmiar. Ważne, że nóżki nie marzną.

Carcassonne

Carcassonne

Do dyspozycji gości jest basen i sauna. Hotelowa restauracja serwuje lokalne dania, można także napić się drinka w hotelowym barze, co zamierzam uczynić po spacerze uliczkami Carcassonne.

Czy hotel Hotel de Soleil le Terminus zrobił na mnie dobre wrażnie? To będzie zależało od kluczowej dla mnie kwestii, a mianowicie śniadania. Ale o tym potem.

Carcassonne

Carcassone pełne jest przytulnych bistro, gdzie można dość tanio i smacznie zjeść, a także piekarni oferujących bagietki z różnymi składnikami, przekąski na ciepło i ciastka. Dziś na wczesny lunch udałam się do pobliskiego bistro, aby spróbować warzywną zupę z grzankami i serem.

Barwy południowej Francji - Carcassonne

Carcassonne

Na pobliskim skwerku można napić się dobrej kawy. Zaskakujące dla mnie było to, że ludzie siedzący tam rzucali niedopałki papierosów na chodnik, żadnych popielniczek nie zauważyłam. Kelner powiedział, że to normalne, bo to wszystko potem zostanie zamiecione. Luzik!

Carcassonne

Barwy południowej Francji - Carcassonne

Wystawy sklepów z ciuchami działają na mnie jak magnez, toteż zupełnie niechcący zbaczam do kilku świątyń wydawania pieniędzy i wychodzę z torbą modnych pamiątek. Nie chciałam, serio.

Wyczerpana zakupami wracam zregenerować siły w hotelowym barze. Po kilku piwach w eleganckich wnętrzach poczułam przypływ sił, aby wreszcie coś zjeść.

Barwy południowej Francji - Carcassonne

Na kolację wybieram się ponownie na skwerek, gdzie zajadam sałatkę…..w towarzystkie czerwonego wina oczywiście. Bardzo szybko zostałam obsłużona przez miłą i dość muskularną panią , która chwilę potem próbuje delikatnie spławić nawalonego jak stodoła faceta. Wyruszam podbić Carcassonne nocą, co okazuje się niewypałem, bo po godzinie 10 wszystko praktycznie jest pozamykane tego dnia. Wszystko oprócz pewnej, dość specyficznej knajpki.

Lokal pomalowany na czarno, na środku bawi się kilka osób, a za leży barem pół przytomny barman, pijany lub naćpany, trudno zgadnąć. Z pewnością dobrze się bawi i jakimś cudem udaje się mu obsłużyć przychodzące osoby, choć co prawda z niepokojem obserwowałam chwiejny strumień wina lądującego w moim kieliszku. Moją uwagę przykuwa także dość niepokojący wystrój owej jaskini ciemności. Po konkretnej dawce czerwonego trunku czas doturlać się do hotelu.

Barwy południowej Francji - Carcassonne

Barwy południowej Francji - Carcassonne

Do zobaczenia w kolejnej części!!

Pozdrawiam

Izzy

Dodaj komentarz

Close
%d bloggers like this: