Jak spławić mięsożercę cz. 1

Batman vs Robin - Jak spławić mięsożercę cz. 1

Nie namawiam do nie picia wódki. Nie namawiam do wegetarianizmu. Nie pytam cioci Czesi, dlaczego żre tą obrzydliwie wyglądającą, śmierdzącą, nafaszerowaną chemią kiełbachę. Nie mówię jej (może to błąd!), że od takiego żarcia ma zapewne parę kilo złogów kałowych w jelitach i najprawdopodobniej czeka ją cukrzyca, zawał i rak. Kultura osobista nie pozwala mi po prostu zaglądać komuś do talerza i otwarcie krytykować zawartość. Nie koniecznie działa to jednak w drugą stronę.

Jako wegetarianka z kilkunastoletnim stażem, wciąż spotykam się ze zdziwieniem otoczenia (no jak można nie jeść mięsa!), z krytyką, szczególnie ze strony rodziny (ale schuuudłaś! – wagę mam tą samą od lat, wahania są w granicy 1-2 kg). To wprost niekończąca się przepychanka, w szczególności dla początkującej wegetarianki.

Podobno kto pyta nie błądzi, jednak niektóre pytania są bardziej denerwujące od innych. Przedstawiam listę upierdliwych pytań oraz przykładowych odpowiedzi, które pomogą spławić upierdliwego mięsożercę.

1. Dlaczego nie jesz mięsa?

  • Pytanie nie tyle głupie (bo przecież ktoś może być ciekawy, co tobą kierowało) co dokuczliwe, jeśli słyszane po raz 150 – ty. Można zastosować niegrzeczną technikę odpowiedzi pytaniem na pytanie: czy ja się ciebie pytam, dlaczego ty jesz mięso? Albo wprowadzić przeciwnika w błąd: ja tylko udaję przed otoczeniem, w domu jem mięso. Zapytana(y) o powód odpowiadasz, że to tajne.

2. To co ty jesz?

  • Mięsożercy takim pytaniem pokazują, iż wierzą, że wszystko składa się z mięsa. Pomidory, kopytka, kasza gryczana, sałata i ziemniaki też. Można mięsożercy podbudować ego i jego wiarę w słuszność racji i odpowiedzieć, że jesz trawę, koniczynę, czasem obgryzasz korę z drzew.

3. Jak można przeżyć bez mięsa, przecież rośliny nie zawierają wszystkich potrzebnych składników odżywczych?

  • A konkretnie których składników nie ma w roślinach? Niech się gościu wykaże wiedzą o dietetyce. W kilku przypadkach słuchałam dyrdymałów o żelazie, wapniu, witaminie D.
  • Czy wiesz, że dwie duże pomarańcze zapewniają tyle samo wapnia co szklanka mleka?
  • Żelazo znajdziesz w zielonych warzywach, morelach, pestkach dyni oraz roślinach strączkowych. Chcąc zwiększyć podaż żelaza wystarczy zjeść obiad w towarzystwie witaminy C (np. czerwona papryka).
  • Witaminę D znajdziesz na przykład w kiełkach, pestkach słonecznika, oraz w bieganiu bez ubrania w letni, słoneczny dzień.

4. Przecież zwierzęta jedzą inne zwierzęta, czyż nie stoimy na szczycie łańcucha pokarmowego?

  • Kocham zwierzęta, ale uważam się za mądrzejszą od psa, czy kota. Intelekt odróżnia nas od zwierząt, pozwalając nam kierować się rozumem, a nie instynktem! Umożliwia nam dokonywanie wyborów, które przynoszą korzyść nam oraz naszym mniejszym braciom. Nie jem zwierząt, gdyż nie muszę i taki jest mój wybór.

5. Troszczysz się o zwierzęta, a co z biednymi dziećmi? (nie wiem, co ma piernik do wiatraka, ale z takimi pytaniami tez się spotkałam)

  • Odpowiedź: czy to znaczy, że ty jedząc mięso o te dzieci dbasz? W jaki sposób jakakolwiek dieta ma cokolwiek wspólnego z troską o biedne dzieci, emerytów, rencistów, polskie drogi?
  • Właściwie, po namyśle stwierdzam, że wegetarianizm ma wiele wspólnego z troską o biedne dzieci. Wystarczy poczytać przeliczniki, ile kilogramów roślin i ile litrów wody potrzeba, aby wyhodować tylko jeden (!) kilogram mięsa.

Izzy

26 Responses to Jak spławić mięsożercę cz. 1

  1. Duch pisze:

    Czytajcie można przejrzeć na oczy i zastanowić się zachęcam do komentarzy i dyskusji:)

  2. misiu-1 pisze:

    1. W roślinach nie ma: witaminy A (retinolu), B12 i D3, kwasów EPA i DHA, kreatyny.
    2. W szklance mleka jest tyle wapnia, co w czterech (a nie dwóch) dużych pomarańczach, za to trzy razy mniej kalorii. No i wapń z mleka jest lepiej przyswajalny niż z pomarańczy.
    3. Żelazo roślinne (niehemowe) w towarzystwie witaminy C wchłania się lepiej niż bez niej, ale i tak znacznie gorzej niż żelazo hemowe z mięsa.
    4. W kiełkach i pestkach słonecznika można znaleźć co najwyżej niewiele wartą witaminę D2, a na bieganie bez ubrania w słoneczny dzień można sobie pozwolić przez dwa miesiące w roku, jeśli się jest młodzieżą szkolną i miesiąc w roku, jeśli się pracuje. Chyba, że się trafi deszczowe lato.
    5. Rozum i zdolność dokonywania wyborów powinny przynosić korzyści nam, a nie zwierzętom. Ktoś, kto wykorzystuje rozum przeciwko sobie, dowodzi tym samym, że się go, jako rzeczy mu całkiem zbędnej, właśnie pozbył.

    • Izzy pisze:

      Witaj misiu, zainspirowałeś mnie do napisania jeszcze jednej części „Jak spławić mięsożercę”, więc rozwinę odpowiedź na twój komentarz w formie jednego z kolejnych postów. Pozdrawiam i dzięki

    • wegetarianski24 pisze:

      misiu-1 – jesteś rozumny aż do absurdu;).

      • MadCowboy pisze:

        misiu-1 to znany sieciowy krucjata-hajter antywege, podziwiam jego powsciagliwosc ze nie wspomnial nic o lewactwie ;)

        Izzy, powinnas wspomniec o suplementach ktorych sie nie da negowac na diecie wege, wtedy pysiu by sie kisil w tej swojej frustracji antywege i nie produkowal bidaczek, a tak dalas mu mozliwosc repliki
        pozdrawiam :)

        • Izzy pisze:

          Witaj MadCowboy! Na usposobienie Misia nic nie poradzimy, widać hejtowanie działa na niego pozytywnie. A o suplementach wspomnę jak najbardziej, w osobnym wpisie, gdzie trochę szerzej popiszę o witaminach, minerałach itp. w diecie wegetariańskiej. Pozdrawiam :)

    • Erazmina pisze:

      Misiu 1- a czytałam, że naukowcy twierdzą iż wystarczy 15 minut z odkrytymi tylko rękami, żeby wyprodukować odpowiednią ilość witaminy D. No i nie wiem czy wiesz, ale promieniowanie słoneczne dociera także przez chmury. A co do żelaza z mięsa, to nie każdy je łatwo przyswaja- na przykład mój organizm miał je gdzieś (i tak, jem mięso, ale nie wtryniam się innym do talerza, tak samo jak nie wtryniam się do łóżka).

    • kazki pisze:

      misiu w szklance mleka może i jest tyle wapnia, ale co z tego skoro jest też kazeina, której niestety twój brzuszek jak każdego dorosłego ssaka nie potrafi sprawnie i bez wysiłku strawić, przez co biedny brzuszek musi wydzielać dodatkowe i niepotrzebne ilości kwasów organizm się bardzo mocno zakwasza, a czym się neutralizuje kwasy, właśnie wapniem, więc co z tego że tyle go łykasz skoro większość zużywasz do odkwaszania organizmu, więc ja wolę te 2 pomarańcze bo i tak zdecydowanie więcej wapnia w ostatecznym rozrachunku przyswoję od ciebie, nie wspominając już o „cudownym działaniu” laktozy, galaktozy, bakteriach, wirusach itd. – „Rozum i zdolność dokonywania wyborów powinny przynosić korzyści (…). Ktoś, kto wykorzystuje rozum przeciwko sobie, dowodzi tym samym, że się go, jako rzeczy mu całkiem zbędnej, właśnie pozbył.”

      • Gutek pisze:

        Piszesz tak, jakby kazeina była niepotrzebna. Owszem wolno się rozkłada, ale dzięki temu zapewnia ciągły wzrost aminokwasów we krwi i ma właściwości anty-kataboliczne. Jest białkiem najlepiej syntetyzującym mięśnie i niezastąpiona u osób trenujących sport.

        Mitem jest również to, że jest nietrawiona. Kazeinę rozkłada podpuszczka, a trawi gastriksina, która pojawia się w organizmach dorosłych gdy zaczynają pić mleko.

  3. Jacq pisze:

    Tak trzymaj!
    Czekamy na cz.2.
    Pocieszę cię. Jestem weganinem, a tego już mięsożercy nie mogą zdzierżyć ;)

  4. JustInka pisze:

    O tak czekam na cz. 2! A co do odpowiedzi mnie najbardziej bodoba się odpowiedź – a czemu ty jesz mięso?
    Można jeszcze powiedzieć bo nie lubię i mi nie smakuje. Na niektórych działa.\, ale nie na wujków niestety.

    • Izzy pisze:

      Witaj Justynko! Właśnie dziś miałam się zabrać za pisanie części drugiej :) Na wujków i ciocie mało co działa, taka już chyba ich uroda.

  5. marcin pisze:

    Hmmm… Misiu-1 podał konkrety – odpowiesz mu czy się poddajesz?

  6. PM89 pisze:

    Co do pytania: „Dlaczego nie jesz mięsa?”
    Sam jestem mięsożercą, ale nie jadam go w piątki i o to też mnie zawsze wszyscy pytają. Wydaje mi się że pytanie pochodzi z czystej ciekawości poznania drugiej osoby.
    Więcej uśmiechu!;)

  7. klaudia pisze:

    Izzy jesteś (przepraszam za krwisty zwrot)zajebista :)

  8. nuclear winter pisze:

    odnośnie pytania piątego, to te nieszczęsne „biedne dzieci” są typową zasłoną dymną dla kogoś, komu skończyły się już argumenty a próbuje być miły. I to nie tylko w tematyce wegetarianizmu.
    Natomiast jeśli chodzi o samo jedzenie czy niejedzenie mięsa to jest to wybór każdego z osobna. Mnie jako „mięsożercę” też irytują ludzie, którzy usilnie namawiają do wegetarianizmu. Post ciekawie napisany, szczególnie punkt trzeci, nie znałem tych informacji. Pozdr.

    • Izzy pisze:

      Zgadzam się, to taki argument w stylu „tonący brzytwy się chwyta”. Dzięki za miły komentarz, punkt trzeci rozwinę w trzeciej części „Jak spławić mięsożercę”. Więc jeśli jesteś zainteresowany to serdecznie zapraszam. Pozdrawiam :)

  9. Johny pisze:

    Jestem padlinożercą, jak nazwało mnie kiedyś paru wegetarian. Nie rozumiem tylko czemu się tak antagonizować – mięsożercy vs wegetarianie. Szanuję to, że niektórzy nie jadają mięsa i tyle, ich sprawa. Niech każdy je zdrowo i to, co lubi. A ja nic nie poradzę na to, że na widok stejka ślinka mi cieknie ;)
    A tekst bardzo ciekawy.
    Pozdrawiam

    • Izzy pisze:

      Dziękuję za miły komentarz. Również uważam, że powinniśmy się wzajemnie szanować. Mi w większości przypadków udaje się bezkonfliktowo koegzystować z ludźmi jedzącymi mięso. Pozdrawiam :)

  10. Zuza pisze:

    Ja po prostu mówię, że nie lubię mięsa. Chyba się nie zdarzyło, żeby ktoś dopytywał o szczegóły :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Pola wymagane oznaczone są *

*

*